Jagódka Zatorska

Superbohaterka 2. Charytatywnego Biegu Stu Bohaterów

Jagódka urodziła się w lutym 2018 roku. Po miesiącu ujawniły się pierwsze objawy choroby. Zaczęło się od naczyniaków na czole i pod pachą, które rosły w zawrotnym tempie… Potem przyszły wizyty u lekarzy. Najpierw dermatolog, potem chirurg dziecięcy. On jako pierwszy powiedział, że zmiana na czole mu się nie podoba i dał skierowanie na oddział onkologiczny.

Jagoda trafiła do chirurga-onkologa we Wrocławiu, który przyznał, że takiego guza u noworodka jeszcze nie widział. Zlecił biopsję. Rodzice nie doczekali jednak rezultatu badań. Wrócili do szpitala wcześniej, ponieważ stan Jagody był fatalny.

Poproszono ją o natychmiastowy przyjazd z córką na oddział. I to był już ostatni dzwonek. Wtedy Jagódka została nazwana „mistrzynią w produkcji tych niefajnych leukocytów”. Wynik wskazywał 440 tysięcy… Nie było czasu do stracenia. W nocy malutka trafiła do Przylądka Nadziei w stanie krytycznym.

Jagoda dzielnie przechodziła 3 cykle chemioterapii, każdy trwał miesiąc. Po pierwszych sterydach guz na czole się wchłonął. Okazał się naciekiem białaczkowym – jedynym, jaki miała w swoim ciele. Plamka pod pachą faktycznie był naczyniakiem.

W międzyczasie Jagoda została zakwalifikowana do przeszczepu szpiku, ponieważ zachorowała mając mniej niż 6 miesięcy i ta ogromna leukocytoza spowodowała, że to białaczka wysokiego ryzyka. Nadzieję na szczęśliwe zakończenie przyniosła wiadomość o tym, że 8-letni brat dziewczynki jest jej bliźniakiem genetycznym. Gotowa do przeszczepu niestety nie doczekała się zabiegu – białaczka wróciła ze zdwojoną siłą.

Leczenie zaczęło się od nowa.

Obecnie Jagódka czuje się lepiej, chociaż choroba nie powiedziała ostatniego słowa. W dniu Biegu rodzice ponownie usłyszeli o nawrocie. Na szczęście kilka dni później wyniki poprawiły się i nadzieja powróciła!

Białaczka Jagody jest lekooporna, a bardzo wczesna wznowa budzi w sercach rodziców ogromny strach o życie córki. Przeszczep jest na razie odwołany, brat czeka w pogotowiu, ale szansą na powrót do zdrowia może być podanie nierefundowanego leku Blincyto, którego cena jest zawrotna – przekracza 260 tysięcy złotych. Kwoty są ogromne ale dzięki Waszemu zaangażowaniu cel wciąż jest w zasięgu ręki!

Dzięki Waszemu wsparciu na leczenie Jagódki Zatorksiej przekazaliśmy kwotę 15000 zł